Porównanie parametrów testowanych sprzętów
| RYOBI ONE+ HP 18V | PARKSIDE PABSP 20 Li C3 | |
|---|---|---|
| Napięcie | 18 V | 20 V |
| Max moment obrotowy | 54 Nm | 60 Nm |
| Max prędkość na I biegu | 450 obr/min | 500 obr/min |
| Max prędkość na II biegu | 1700 obr/min | 2000 obr/min |
| Średnica uchwytu wiert. | 13 mm | 13 mm |
| Maks. głębokość wiercenia w drewnie | 38 mm | 38 mm |
| Maks. głębokość wiercenia w stali | 13 mm | 13 mm |
| Liczba wkrętów wkręconych na 1 ładowaniu | 250 | 211 |
| Ustawienia momentu obrotowego | 24 | 21 |
| Waga bez akumulatora | 0,95 kg | 1,14 kg |
| Waga z akumulatorem 2.0Ah | 1,4 kg | 1,58kg |
| Cena podstawowego zestawu | 648 zł (stan na marzec 2023) | 279 zł (stan na marzec 2023) |
Sprawdź aktualną cenę – kup wiertarko-wkrętarkę Parkside w sklepie online Lidl.
Sprawdź aktualną cenę – kup wkrętarko-wiertarkę Ryobi na stronie producenta.
Zestaw Ryobi RDD18C-2C20SA32
- akumulatorowa wiertarko-wkrętarka RYOBI ONE+ HP 18 V
- 2x akumulator 2,0 Ah
- ładowarka
- zestaw wierteł (6 sztuk)
- zestaw bitów (32 sztuki)
- torba
Cena zestawu: 1148,99 zł
Zestaw Parkside Performance (do samodzielnego skompletowania)
- akumulatorowa wiertarko-wkrętarka PARKSIDE PABSP 20 Li C3 (279 zł)
- 2 x akumulator 2.0 Ah (2 x 99 zł = 198 zł)
- ładowarka (49,99 zł)
- zestaw wierteł uniwersalnych 7 sztuk (44,99 zł)
- zestaw wierteł do drewna 15 sztuk (29,99 zł)
- zestaw bitów 37 sztuk (29,99 zł)
Cena zestawu: 631,96 zł
Unboxing i ważenie zawodników
W czarnym narożniku ważący 1140 g bez akumulatora i prawie 1600 g ze źródłem zasilania, o napięciu 20 V, weteran zarówno sklepowych, jak i garażowych półek… No właśnie, marki Parkside chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż na dobre zadomowiła się w naszej świadomości dzięki licznym reklamom telewizyjnym. Poza tym, kto z nas nie zerkał na stoiska z akcesoriami dla majsterkowiczów, pchając wózek ze zgrzewką mleka, dziesięciopakiem papieru toaletowego i bagietkami wypiekanymi w piekarni w sercu Lidla?
Niemiecka sieć supermarketów co raz uaktualnia ofertę o kolejne nowości o chińskim rodowodzie, inspirowane rozwiązaniami technicznymi wprowadzonymi przez wiodących producentów elektronarzędzi. Do tradycji wielu z nich należy tzw. linia profesjonalna charakteryzująca się bardziej eleganckim designem i nieco lepszymi parametrami niż produkty ze standardowej serii.
Nie inaczej jest z prezentowanym przez nas Parkside’em, opatrzonym dumnym napisem „Performance”. Różnice całkiem jeszcze nowej serii w stosunku do znanych nam zielonych Parkside’ów są widoczne gołym okiem: mamy zmienioną gamę kolorystyczną z zielono-czarnej na czerwono-czarną. Mogą się one kojarzyć z markami Einhell oraz Black+Decker.
Rzeczoną wiertarko-wkrętarkę o symbolu PABSP 20 Li C3 otrzymujemy w obszernej walizce o takich właśnie barwach. Strategia niemieckiej sieciówki zadziwia już w chwili kupowania sprzętu – gdyż nie mamy możliwości zakupu kompletnego zestawu, czyli elektronarzędzia, akumulatorów, ładowarki i akcesoriów w postaci bitów i wierteł, a wszystkie te elementy musimy zakupić osobno.
Tak też robimy, jednocześnie zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby dla środowiska, gdyby producent oszczędził mu dodatkowego papieru i plastiku, pakując te wszystkie elementy do jednej walizki, tak jak to mają w zwyczaju inne firmy będące poniekąd dla Parkside’a technologiczną inspiracją.
Natomiast w limonkowym narożniku zawodnik o wadze piórkowej… tak, bo zaledwie 950 g bez baterii, a z baterią jedynie około 1400 g, o napięciu 18 V, mały przybysz z Kraju Kwitnącej Wiśni, o dużych ambicjach… i odwadze, gdyż staje w szranki z najczęściej wybieraną przez amatorów wiertarko-wkrętarką. Zanim przyjrzymy się temu śmiałkowi, dowiedzmy się trochę o jego rodowodzie.
Ryobi jest firmą wywodzącą się z Japonii i została założona jeszcze w latach czterdziestych minionego wieku. Wraz z kilkoma innymi markami, takimi jak Milwaukee, Hoover, VAX czy AEG należy do amerykańskiej grupy TTI, który zatrudnia blisko 47 tys. pracowników na całym świecie (stan na I połowę 2022 roku) i należy do czołowych graczy na rynku (poziom sprzedaży – 13,2 mld dolarów w 2021 roku). Już samo pokrewieństwo tych marek budzi nasze zaufanie, gdyż są to produkty o światowej renomie.
Na naszym rynku Ryobi działa od 1997 roku i prężnie rozwija swoją ofertę, włączając w to najnowsze produkty serii ONE+ korzystające z w pełni kompatybilnych akumulatorów Lithium+ o wielu pojemnościach. Ich rozpiętość zaczyna się już od 1,5 Ah, a kończy na gargantuicznych 9 Ah, wliczając to także warianty High Energy o zwiększonej wydajności.
Testowany przez nas zestaw obejmuje najmniejszą wiertarko-wkrętarkę dostępną w gamie, czyli model RDD18C, dwa akumulatory o pojemności 2,0 Ah każdy, ładowarkę, obszerny zestaw bitów i wierteł w plastikowej skrzyneczce. A to wszystko w eleganckiej torbie, ubarwionej podobnie jak sama wkrętarka i akcesoria, czyli w przyjemny dla oka i oryginalny limonkowy kolor połączony z czernią.
Pierwsze wrażenia. Jakość wykonania i ergonomia wiertarko-wkrętarek
Konkurenci stoją już na ringu, ale jeszcze nie walczą. Dopiero się sobie przyglądają. Co my natomiast widzimy? Pierwsze, co się rzuca w oczy, to rozmiary. Wygląda na walkę Dawida z Goliatem, ale czy aby na pewno większa waga i gabaryty były w tym wypadku zaletą?
Ryobi jest lżejszy o 190 g w stanie „suchym”, a z baterią waży niewiele mniej od swojego rywala, co wbrew pozorom nie jest małą wartością i może pozytywnie rzutować na czas pracy. Innymi słowy, nasza ręka nie będzie tak bardzo obciążona, jak w przypadku Parkside’a. Po jakim czasie każda z wkrętarek zaczyna znacząco ciążyć, dowiesz się z dalszej części testu, w której zamiast hantli wykorzystujemy omawiane tu sprzęty.
Zmniejszone długość i wysokość przełożą się na łatwiejsze manewrowanie w ciasnych zakamarkach i trudnych warunkach. Nosząc elektronarzędzie np. w kaburze, mamy mniejszą szansę na zawadzenie nim o mijane w remontowej gorączce obiekty.
Profile obu wkrętarek są zgoła inne. Ryobi ma zrównoważone proporcje skupione wokół rękojeści, co sprawia, że urządzenie jest po prostu dobrze wyważone. Obrys górnej części zawierającej silnik, przekładnie i głowicę jest tylko minimalnie dłuższy w stosunku do dolnej części z baterią.
Inaczej jest w przypadku Parkside’a, gdyż tutaj już „nos” wkrętarki wystaje mocno poza linię czoła baterii, a ciężka i daleko wysunięta głowica sprawia, że narzędzie „nurkuje” do przodu, zmuszając rękę do większego wysiłku przy próbie utrzymania w pionie.
Jeśli już weźmiemy do ręki obydwu zawodników, to zarówno w jednym jak i w drugim przypadku odniesiemy wrażenie solidności, chociaż trzeba przyznać, że w urządzeniu niemieckiego producenta wynika to po części z wagi urządzenia. Sam wygląd Parkside’a PABSP 20 Li C3 należy uznać za schludny, ale zdecydowanie brakuje tu szczegółów, które mogłyby wyróżnić narzędzie w wirze pracy. Czarną wkrętarkę znacznie trudniej będzie dostrzec, gdy zostawimy ją w trawie, nie wspominając już o cieniu garażu w upalny letni dzień.
Tu duży plus dla Ryobi – jaskrawy kolor obudowy z łatwością pozwoli nam zidentyfikować nasze urządzenie pośród remontowej zawieruchy, a zwłaszcza w środowisku stolarskim, gdzie przypadkowo pozostawioną w otoczeniu desek wkrętarkę dostrzeżemy bez żadnego trudu.
Gdy już ją chwycimy, poczujemy przyjemnie wyprofilowaną rękojeść i kompaktowość narzędzia – jednak z zachowaniem efektu solidności, tym razem wynikającym z jakości tworzyw i dobrego projektu. Ogumowanie jaskrawej wkrętarki jest znacznie obszerniejsze. Zachodzi nawet na osłonę silnika – to newralgiczne miejsce. Bywa, że po uderzeniu w ten obszar pęka obudowa silnika, dyskwalifikując urządzenie z dalszej pracy. Dzięki takiemu zabezpieczeniu szansa na uszkodzenie motoru mocno maleje.
Którą wkrętarkę obsługuje się wygodniej?
Zarówno Parkside PABSP 20 Li C3 jak i Ryobi RDD18C dysponują uchwytami wiertarskimi o maksymalnej średnicy 13 mm, co jest już raczej standardem dla wiertarko-wkrętarek o wadze średniej, natomiast rzadko spotykanym w klasie kompaktowej tych urządzeń, gdzie jeszcze bywają otwory o średnicy zaledwie 10 mm. Zaskakuje to pozytywnie na korzyść japońskiego producenta.
Głowica Ryobi zaciska się z lekkim oporem i przyjemnym klikiem na włożonej końcówce, jej poluzowanie też nie stanowi trudu i tu nie można oprzeć się wrażeniu precyzji wykonania. U niemieckiego rywala z kolei czuć, że mamy do czynienia z topornym „kawałkiem żelastwa”. Trzeba użyć znacznie większej siły zarówno na zablokowanie końcówki, jak i jej zwolnienia.
Zadziwiająco dużo siły trzeba też użyć do… ustawienia momentu obrotowego. Pierścień sprzęgła chodzi bardzo punktowo, i przy każdej zmianie jego położenia słychać głośne klikanie, co zdaniem japońskiego producenta jest zupełnie zbyteczne. Dlatego też pierścień wkrętarki Ryobi chodzi gładko i przyjemnie. Da się? Oczywiście.
Przy tej okazji należy się ukłon w stronę „limonki” za 24 stopnie ustawienia momentu obrotowego, podczas gdy w lidlowskiej wkrętarce znajdziemy ich 21.
Przekładnia biegów
Obie prezentowane wiertarko-wkrętarki dysponują dwubiegową przekładnią, co też jest nieodzownym kanonem na rynku. Pierwszy bieg z większym momentem obrotowym służy do wkręcania śrub i wkrętów, natomiast dwójka to większe obroty niezbędne do wiercenia w drewnie i metalu.
Przełącznik ślizgowy do wyboru biegów znajdziemy w centrum górnej części obudowy wkrętarki. W przypadku Ryobi znowu mamy do czynienia z eleganckim klikiem, a mocno wystający listek przełącznika ułatwia wybór biegu.
A co u Parkside’a? Przełącznik minimalnie wystaje z obudowy, jest węższy i ciężej pracuje – zwłaszcza gdy wracamy do pierwszego biegu, czyli gdy pchamy listek do przodu. Po kilku przełączeniach kciuk boleje – karygodne!
Zmiana kierunku obrotów i blokada spustu
Kolejny przełącznik, który jest podstawowym wyposażeniem każdej wiertarko-wkrętarki, to wybierak kierunku obrotu głowicy z blokadą spustu w pozycji środkowej. Znajduje się nad spustem, w górnej części rękojeści i jest wciskany od strony, w którą chcemy, by głowica się obracała.
Parkside tym razem oszczędził nam wgniotów na palcach, stosując w miarę lekko chodzący przełącznik z wyprofilowaniem. Niestety, znów nie jest idealnie – skoki przełącznika są na tyle małe, że przypadkowe przeskoczenie na skrajną pozycję zamiast zablokowania urządzenia zdarzało nam się dość często.
W produkcie Ryobi filozofia przełączników została zachowana – wybór zmiany kierunku, a w tym blokady urządzenia w pozycji centralnej następuje intuicyjnie i bezomyłkowo, gdyż skok wybieraka jest na tyle duży, że na pewno zorientujemy się, jeśli wybierzemy złą pozycję.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na dodatkowy atut „Japończyka”, jakim jest zapalenie się diody pomocniczej przy wciśnięciu spustu w pozycji zablokowanej. Dzięki temu możemy sobie oświetlić przestrzeń roboczą lub nawet drogę w lesie bez niepotrzebnego bzyczenia, i tym samym zwiększonego zużycia akumulatora.
Oświetlenie obszaru roboczego
Co do samej diody – producenci obydwu testowanych narzędzi umiejscowili ją w górnej części stopy wkrętarki, co jest miejscem zdecydowanie bardziej ergonomicznym niż często spotykane oczko nad spustem, które można przez przypadek zasłonić palcem podczas pracy.
Choć miejsce montażu diody zdaje się podobne, to już same diody są zupełnie inne – ta firmy Parkside świeci punktowo, zostawiając słabą poświatę dookoła, a barwa światła jest zimna.
Natomiast dioda japońskiego rywala ma bardziej rozproszone światło o neutralnej barwie, lecz nadal na tyle mocne, by dobrze widzieć przestrzeń roboczą przed wkrętarką. Która wypada lepiej? To kwestia gustu, ale za zdecydowanie bardziej praktyczne uznaliśmy oświetlenie Ryobi, gdyż punkt, jaki oświetla Parkside, jest mały i nierównomierny.
Tak świeci sprzęt Ryobi…
A tak obszar roboczy doświetla wkrętarka Parkside.
Praca spustu
Rzeczą kluczową w każdej wiertarko-wkrętarce jest praca spustu. Zakres wyboru prędkości za jego pośrednictwem wpływa na płynność naszej pracy z elektronarzędziem. Ale najpierw badanie organoleptyczne – jak to wygląda i jak palec na tym leży?
Otóż spust w Parksidzie jest dość spory, ponadto posiada gumowanie, co niestety nie rekompensuje kanciastego kształtu samego spustu, odczuwalnego przy każdorazowym nałożeniu palca.

Ryobi ma nieco mniejszy spust, wykonany w pełni z plastiku, a gumowanie zastąpiono kilkoma poziomymi żłobieniami. Dodatkowo jest nieco zaokrąglony, co bardzo ułatwia zarówno przyłożenie palca do niego, jak i jego naciśnięcie. Siła, z jaką go naciskamy, jest równomierna na całej długości, aż do samego końca. Utrzymanie stabilnych obrotów w środkowej pozycji, czy nawet początkowej, nie stanowi żadnego wyzwania.
Ślizg spustu Ryobi jest przyjemny i gładki, czego nie można powiedzieć o spuście niemieckiego konkurenta, pod którym wyraźnie czujemy pracę taniej sprężyny, a wraz z głębokością jej wciskania musimy bardziej się starać. Co za tym idzie, trudniej jest wyczuć i utrzymać stałe obroty, o ile nie są to obroty maksymalne.
O co chodzi z tym silnikiem bezszczotkowym?
Zanim przejdziemy do odsłuchu pracy obu urządzeń, skupmy się przez chwilę na technologii, w jakiej zostały one wykonane. Zastosowano tu bowiem silniki bezszczotkowe – typ napędu, po który coraz chętniej sięgają producenci elektronarzędzi. Charakteryzuje się on ograniczeniem elementów ulegających eksploatacji (szczotek i komutatora) i zastąpieniu ich wirnikiem, który zużywa się dużo wolniej. Dzięki mniejszej liczbie części silnik jest lżejszy, pracuje ciszej oraz wolniej się nagrzewa, co przekłada się na wyższą sprawność urządzenia. Dodatkowym atutem jest możliwość zastosowania szczelniejszej obudowy, a co za tym idzie – trudniej o zanieczyszczenie elementów silnika.
Kultura pracy wiertarko-wkrętarki
Pracę silnika Ryobi można uznać za przyjemną (o ile czegoś takiego można oczekiwać od elektronarzędzia), wkrętarka nie piszczy i nie wyje ani na pierwszym, ani na drugim biegu. Właściwie to na obu biegach brzmi niemal identycznie.
Powołany do życia Parkside nie jest już tak miły. Na jedynce ma wyższy dźwięk niż Ryobi na dwójce, a drugi bieg czarnej wkrętarki może być po dłuższej chwili dokuczliwy, dodatkowo wydobywa się z niej nieprzyjemny zapach. Czy to są próby zastraszenia mniejszej, bardziej potulnej wkrętarki od Ryobi, a może to odruch obronny? Przekonamy się w teście praktycznym, ale zanim do niego przejdziemy, musimy jeszcze obejrzeć baterie.
Akumulatory do wkrętarek
Prezentowane wiertarko-wkrętarki zostały wyposażone w akumulatory litowo-jonowe o pojemności 2,0 Ah. Różnią się sposobem ich montażu – w Ryobi jest on pionowy, a w Parkside poziomy. Japoński producent skłonił się ku rozwiązaniom znanym choćby z dawnych wkrętarek Makity, czyli konektorowi w postaci pionowego słupka z trójstronnie osadzonymi płaskimi przyłączami. Wadą takiego rozwiązania jest, oczywiście, większy rozmiar samego modułu, gdyż konkurencja stosuje bardziej kompaktową, płaską obudowę. Jednak ta konstrukcja nie jest oczywiście pozbawiona zalet, o nie!
Za kluczową można uznać zabezpieczenie przed uszkodzeniem styków i zwarciem, gdyż przyłącza w tym wypadku są schowane głęboko w rękojeści, a co za tym idzie, chronione przed np. zalaniem. W dodatku przyłącza akumulatora są płaskie i nie wystają, więc mechaniczne uszkodzenie ich jest dużo trudniejsze niż u rywali. Zatrzaski zwalniające baterię w Ryobi są obustronne, a więc nieumyślne wduszenie ich jest wręcz niemożliwe.
W przypadku Parkside’a zatrzask jest jeden i znajduje się z przodu, co może zakłócić naszą pracę wówczas, gdy niechcący przydusimy go i zwolnimy, zahaczając o jakiś wystający przedmiot.
Stan naładowania niemieckiego akumulatora sprawdzany jest za pomocą przycisku znajdującego się z boku modułu. Po jego wciśnięciu ukazuje się nam trójstopniowa skala naładowania o trzech kolorach. Diody gasną natychmiast po puszczeniu przycisku.
Bateria Ryobi posiada czterostopniową skalę naładowania, która jest umieszczona na jej przedzie. W przeciwieństwie do Parkside’a, tutaj raz naciskamy przycisk, a poziom naładowania wyświetla się nam wyraźnie jeszcze przez trzy sekundy od zwolnienia guzika. Nie trzeba chyba dodawać, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie.
Ładowarki elektronarzędzi Ryobi i Parkside
Ładowarki obydwu producentów są jak najbardziej typowymi urządzeniami, żadne fajerwerki. Zarówno Ryobi, jak i Parkside posiada dwie diody informujące nas o procesie ładowania i gotowości do pracy. Należy jednak zwrócić uwagę, że pomimo większych gabarytów i zewnętrznego zasilacza, urządzenie ładujące japońskiej marki ma bardziej foremny kształt, dzięki czemu po złożeniu razem z baterią stanowi element o proporcjach sześcianu, który zgrabnie mieści się w torbie. Ładowarkę z akumulatorem od Parkside’a musimy złożyć osobno w przewidziane na nie miejsca w walizce.
Ładowarki różnią się poborem mocy, co przekłada się na czas ładowania akumulatorów. Jak dokładniej? Sprawdziliśmy to w praktyce, ze stoperem w ręku. Rozstrzygnięcie wyścigu, którego metą jest w pełni naładowana bateria, dalej!
Przechowywanie i transport wiertarko-wkrętarek oraz akcesoriów
Zajmijmy się jeszcze opakowaniami, w jakich trafiły do nas testowane wiertarko-wkrętarki. Kupując urządzenie od Parkside’a (bez dołączonych akumulatorów, ładowarki i akcesoriów), wraz z nim dostaniemy plastikową skrzynię zamykaną na dwa zatrzaski. Przy pierwszym kontakcie z nią nie da się oprzeć wrażeniu kiepskiej jakości wykonania – powierzchnia przedstawionej skrzynki od nowości jest porysowana. Aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądać po kilku „dżobach” na budowie. Jej wnętrze oferuje nam dodatkowo miejsce na:
- ładowarkę,
- dwa akumulatory (standardowa bateria 2,0 Ah zdaje się za mała, przez co stabilne jej umieszczenie wymaga wprawy),
- etui z akcesoriami,
- instrukcję obsługi.
Możemy więc zapomnieć o innych zastosowaniach opakowania, poza noszeniem wyżej wymienionych elementów.
Japoński producent postawił na inne rozwiązanie – elegancką materiałową torbę z dwiema rączkami, zamykaną na suwak. Bez przegródek, bez kieszeni. Czy to aby na pewno dobra alternatywa? Gdy zajrzymy do środka, to zauważymy, że zestaw od Ryobi mimo mnogości elementów mieści się w niej bez trudu. Całość zajmuje zdecydowanie mniejszą powierzchnię niż opakowanie oferowane przez konkurenta. Ponadto, prosta materiałowa torba w przeciwieństwie do plastikowej skrzynki pozwala nam na wykorzystanie jej w innych celach – chociażby na zakupach, w trakcie krótkiej przerwy w pracy.
Warto zwrócić uwagę na dołączony case na bity i wiertła – każdą sekcję można obrócić tak, by stała pionowo, co bardzo ułatwia wyciąganie akcesoriów. Brawo Ryobi!
Test nr 1. Wkręcanie wkrętów do drewna
Pierwsze starcie naszych zawodników to „porównawczy standard” dla wkrętarek, czyli sprawność przy wkręcaniu w drewno bez uprzedniego nawiercania otworów. Do tego celu użyliśmy wkrętów 4 x 40 mm wkręcanych jeden przy drugim w suchą dębową kantówkę, co samo w sobie jest już niemałym wyzwaniem i dla wkrętarki, i dla wkrętów. Każda wkrętarka została uprzednio w pełni naładowana, a następnie zaopatrzona w bit PZ2 i zaprzęgnięta do roboty.
Wynikiem pierwszej potyczki jest zwycięstwo Ryobi, które mimo odrobinę wolniejszej pracy poradziło sobie z 250 wkrętami, zostawiając po sobie mniejsze zmęczenie ręki niż w przypadku cięższego Parkside’a, który poddał się przy zaledwie 211 wkrętach.
Test 2. Wiercenie wiertłem łopatkowym 35 mm w drewnie dębowym
Po wkręcaniu przyszedł czas na wiercenie. Użyliśmy do tego podobnego materiału, co w pierwszym teście, i żeby też nie było łatwo – postawiliśmy na najszersze wiertło łopatkowe, jakie było dostępne w lokalnym sklepie – 35mm. Nasi zawodnicy znów podładowani do pełna stanęli oko w oko w tej jakże wymagającej konkurencji.
Ku naszemu zdziwieniu, Ryobi dosłownie wciągnęło niemal na raz całą głębokość kantówki, zatrzymując się tylko pod koniec (wiertło zaklinowało się przy przebijaniu się na zewnątrz, co jest zjawiskiem zupełnie normalnym). Większy i w teorii silniejszy Parkside potrzebował aż ośmiu przystanków, co doskonale widać na dołączonym materiale video (Uwaga! Pracę wkrętarki Parkside nakręcono w zwolnionym tempie).
Test 3. Oczyszczanie starego drewna
Nieoczywistym zastosowaniem wiertarko-wkrętarki jest użycie talerza szlifierskiego, co czyni nam doskonałą okazję do sprawdzenia stabilności, wyważenia i występowania tzw. bicia w porównywanych przez nas urządzeniach. Tym razem w ruch poszły dysk na rzep z papierem ściernym o gradacji 150 oraz stare deski sosnowe wymagające oszlifowania.
Pierwszy do pracy zabrał się Ryobi, który przy maksymalnych obrotach wykazywał bardzo dobrą stabilność, prowadził się lekko i dzięki ergonomicznemu uchwytowi nie męczył dłoni. Nie wystąpiło tu też zjawisko bicia, a więc wyważenie należy w tym wypadku jedynie pochwalić. Konkurent z niemieckiej sieciówki nie poradził sobie tak dobrze – był znacznie trudniejszy w opanowaniu, ponadto łatwo poddawał się biciu – ciężko było szlifować równomiernie, za sprawą środka ciężkości skupionego w głowicy. Waga bezpośrednio przekłada się na większe zmęczenie pracą.
Test 4. Polerowanie wosku
Mając już wyekwipowany dysk szlifierski, nie omieszkaliśmy wypróbować polerki, gdyż wysokie obroty prezentowanych urządzeń pozwolą nam w razie potrzeby zastąpić elektronarzędzia przeznaczone do nadawania połysku. Tym razem na talerz trafiła owcza wełna, a obiektem wymagającym pielęgnacji stały się drzwi antycznej szafy uprzednio pokryte woskiem.
Obydwie wiertarko-wkrętarki poradziły sobie z powierzonym im zadaniem, gdzie w przypadku Parkside’a praca została wykonana odrobinę szybciej. Jednak z drugiej strony i tu dała o sobie znać większa waga urządzenia.
Test 5. Którą wkrętarką popracujesz dłużej?
Aby ostatecznie sprawdzić, czy pozornie niewielka różnica ciężaru obydwu prezentowanych przez nas elektronarzędzi ma wpływ na długość pracy, postanowiliśmy dokonać bezkompromisowego testu wytrzymałości. Redaktor po owsiance i porannej kawie miał za zadanie wytrzymać z jak najdłużej wyciągniętą przed siebie ręką, dzierżąc w niej Ryobi, a 24 godziny później, po podobnym zestawie śniadaniowym, Parkside’a. Czas mierzyliśmy stoperem.
W przypadku lżejszego o prawie 200 g Ryobi wyniósł 1:48:01 minuty, natomiast opuszczenie ręki uzbrojonej w Parkside’a nastąpiło po upływie 1:27:37. Tak więc praca japońską wkrętarką w teorii może trwać blisko 15% dłużej niż cięższym konkurentem z Lidla.
Realny czas ładowania baterii. Ile ładuje się wiertarko-wkrętarka?
Obie ładowane baterie mają tę samą pojemność. Różnią się jednak ładowarki. Pobór mocy tej od Parkside’a wynosi 65 W, podczas gdy Ryobi – 60 W. Przekłada się to na nieco dłuższy czas ładowania.
Parkside: ok. 50 minut
Ryobi: ok. 60 minut
Wady i zalety wiertarko-wkrętarki Ryobi
| Zalety | Wady |
|---|---|
| + stosunek wagi do wydajności | – mniejsza moc |
| + niewielkie gabaryty urządzenia i opakowania | – dłuższy czas ładowania |
| + ergonomia uchwytu i jakość przełączników | |
| + czytelny wskaźnik stanu naładowania akumulatora | |
| + bardzo dobre oświetlenie obszaru roboczego | |
| + dołączone akcesoria bardzo dobrej jakości | |
| + poręczne etui, które może mieć więcej zastosowań |
Wady i zalety wiertarko-wkrętarki Parkside
| Zalety | Wady |
|---|---|
| + większa moc | – waga i wyważenie urządzenia |
| + krótszy czas ładowania | – ergonomia, zwłaszcza przełączników |
| + wyższe obroty | – nieprzyjemny zapach przy pracy |
| – mało praktyczne oświetlenie obszaru roboczego | |
| – brak gotowego zestawu (tylko do samodzielnego skompletowania) | |
| – krótszy czas pracy na akumulatorze o podobnej pojemności | |
| – kiepska jakość skrzyni transportowej, jej gabaryty i ograniczone zastosowanie |
Podsumowanie
Dla kogo wkrętarka Ryobi, dla kogo Parkside?
Obydwa zaprezentowane przez nas urządzenia są kierowane do użytkownika lubiącego od czasu do czasu pomajsterkować w przydomowym garażu. Jednak naszym zdaniem wiertarko-wkrętarkę od Ryobi warto polecić także do użytku zawodowego, ponieważ dzięki komponentom lepszej jakości i ergonomii może być z powodzeniem stosowana w codziennej eksploatacji. Natomiast tańsze elektronarzędzie od Parkside za sprawą mniejszej wygody użytkowania polecamy osobom, które potrzebują urządzenia od czasu do czasu, zwłaszcza do drobnych przydomowych napraw.
| Test | RYOBI | PARKSIDE |
|---|---|---|
| Test nr 1. Wkręcanie wkrętów do drewna | 250 wkrętów na jednym ładowaniu | 211 wkrętów na jednym ładowaniu |
|
Test 2. Wiercenie wiertłem łopatkowym 35 mm w drewnie dębowym | 1 przerwa w wierceniu | 8 przerw w wierceniu |
| Test 3. Oczyszczanie starego drewna | Brak bicia, świetne sterowanie | Trudne sterowanie, mocne bicie urządzenia |
| Test 4. Polerowanie wosku | Super sterowanie, trochę wolniejsza praca | Dobre sterowanie, trochę szybsza praca |
| Test 5. Którą wkrętarką popracujesz dłużej? | Praca lżejszym o 200g RYOBI wyniosła 1:48:01 minut | Praca cięższym Parksidem wyniosła 1:27:37 |
Oczami kobiety – która wkrętarka lepiej się sprawdzi w warsztacie miłośniczki majsterkowania?
Jeśli jesteś kobietą i uwielbiasz projekty DIY, wiertarko-wkrętarka powinna zagościć wśród Twoich narzędzi. Pozwoli Ci łatwo i szybko uporać się z trudniejszymi projektami, np. tworzyć własne meble.
Z mojej perspektywy w wyborze narzędzia do realizowania pasji kluczowe są:
- rozmiar – niestety, elektronarzędzia są projektowane z myślą o męskich dłoniach – większych i silniejszych. Znalezienie wkrętarki, która pewnie leży w kobiecej dłoni, to połowa sukcesu!
- masa sprzętu i ergonomia – zbyt ciężki albo nieporęczny zmienia przyjemność z DIY w męczarnię.
- last but not least – estetyka! Jeśli masz zainteresowania związane z DIY, chcesz otaczać się pięknymi, najchętniej własnoręcznie wykonanymi przedmiotami. Wiertarko-wkrętarka również może być ładna. Miły dla oka sprzęt uprzyjemnia pracę i chce się po niego sięgać częściej.
Muszę przyznać, że pewniej czułam się, korzystając z wiertarko-wkrętarki Ryobi. Jej wyważenie sprawiało, że ręka wolniej się męczyła, głowica nie przeważała sprzętu do przodu, jak to miało miejsce w przypadku sprzętu od Parkside.
Z drugiej strony Parkside, mając dłuższy korpus, zapewnia wygodniejszy i stabilniejszy chwyt oburącz.
Pod względem estetyki dla mnie jednoznacznie wygrywa Ryobi. Wesoły kolor, estetyczna torba, harmonijne proporcje – to wszystko sprawia, że wiertarko-wkrętarka wyróżnia się na półce sklepowej i jest miła dla oka.
Nie można jednak pominąć kluczowych parametrów, a do takich zalicza się moc. Tej Parkside ma więcej, więc jeśli lubujesz się w bardziej wymagających pracach, postaw na produkt z Lidla. Do lżejszych zajęć z powodzeniem wykorzystasz wygodne limonkowe Ryobi.