Test ekspresów z podwójnymi karafkami na mleko – jaki ekspres do 4000 zł wybrać?

Czas czytania 8 minut
Test ekspresów z podwójnymi karafkami na mleko – jaki ekspres do 4000 zł wybrać?
Czas czytania 8 minut

Czy można zakochać się jednocześnie w dwóch ekspresach do kawy? Jako miłośnik kawy stanąłem przed wyborem automatycznego ekspresu z funkcją spieniania mleka do 4000 zł. Los chciał, że trafiły do mnie dwa modele z najwyższej półki, a każdy z nich wyposażony w podwójne karafki na mleko. Pierwszy to Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis (nowość od Philips, kupiony za 3999 zł), a drugi to De’Longhi ECAM450.65.S Eletta Explore (hit od De’Longhi, w cenie 2899 zł). Już na starcie widać, że De’Longhi jest sporo tańszy, co czyni pojedynek jeszcze ciekawszym. Postanowiłem przeprowadzić test obu ekspresów z perspektywy domowego baristy, sprawdzając ich działanie w codziennych scenariuszach: od porannego espresso, przez popołudniowe cappuccino (zarówno na gorąco, jak i na zimno), jak i samo czyszczenie.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Otrzymujemy prowizję od każdego zakupu dokonanego po kliknięciu w link. Współpracujemy z sieciami afiliacyjnymi. Afiliacja nie miała wpływu na naszą ocenę urządzeń.” 

Sprawdź Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis na Ceneo >
Sprawdź De’Longhi Eletta Explore na Ceneo >

Pierwsze wrażenia i budowa

Rozpakowując oba ekspresy, od razu widać, że mamy do czynienia ze sprzętem z wyższej półki. Zarówno Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis, jak i De’Longhi Eletta Explore sprawiają wrażenie urządzeń dopracowanych, solidnych i zaprojektowanych z myślą o wymagającym użytkowniku. Już na etapie pierwszego kontaktu widać jednak, że producenci podeszli do tematu w nieco inny sposób.

Philips LatteGo od początku stawia na nowoczesny, nieco techniczny wygląd. Wzornictwo łączy elementy stalowe z jasnym, srebrnym tworzywem sztucznym, co daje elegancki, minimalistyczny efekt. To design wyraźnie podporządkowany funkcjonalności i czytelności, choć obudowa w dużej mierze pozostaje plastikowa.

De’Longhi Eletta Explore także w dużej mierze stawia na lekką, nowoczesną obudowę, ale wizualnie wygląda bardziej miękko i designersko. Srebrna wersja kolorystyczna wygląda nowocześnie, a całość dobrze komponuje się z kuchenną zabudową. Oba ekspresy prezentują się estetycznie na blacie, choć Philips sprawia wrażenie nieco biurowego, a De’Longhi bardziej klasycznego i domowego w formie.

Zwróciłem uwagę jeszcze na jeden detal w konstrukcji urządzeń:

  • W De’Longhi Eletta Explore zastosowano specjalnie zaprojektowaną tackę z antypoślizgowymi wypustkami oraz otwieraną i składaną podstawkę, która pozwala wygodnie ustawić wyższy kubek lub termos na kawę na wynos. To rozwiązanie bardzo praktyczne, szczególnie przy częstym korzystaniu z trybu to-go.
  • W Philipsie tacka ma klasyczną, perforowaną metalową konstrukcję. Jest estetyczna i łatwa do czyszczenia, ale przy lżejszych filiżankach można zauważyć, że podczas pracy ekspresu potrafią się one delikatnie przesuwać od wibracji. Philips rozwiązuje to częściowo regulowaną wylewką, jednak dedykowanej podstawki pod wysoki kubek, znanej z Eletta Explore, tutaj po prostu nie ma.

Różnice pojawiają się także w obsłudze:

  • Philips oferuje duży, 4,3-calowy kolorowy ekran dotykowy TFT, który jest bardzo czytelny i prosty w nawigacji. Menu jest intuicyjne, ma świetne symbole dostępnych napojów, a ich wybór jest szybki i wygodny. Co mi się spodobało, proces przygotowania kawy jest podzielony na etapy symbolizowany osobnymi paskami postępu. Dodatkowym elementem wizualnym jest podświetlenie filiżanki podczas parzenia kawy.
  • W De’Longhi ekran jest nieco mniejszy (3,5 cala), ale uzupełniony dotykowymi przyciskami po bokach. Pełnią one funkcję swojego rodzaju filtra wyboru. Mamy tutaj np. opcję gorących, zimnych napojów, czy szybkie przejście do ulubionych. Przy tak rozbudowanym menu daje to poczucie większej kontroli nad ustawieniami bez konieczności zagłębiania się w kolejne poziomy interfejsu.

Oba rozwiązania są wygodne, choć nastawione na nieco inny styl obsługi.

Pod względem gabarytów ekspresy są do siebie bardzo zbliżone, ale różnie układają się na blacie:

  • Philips jest węższy, za to wyraźnie głębszy, przez co potrzebuje więcej miejsca w głąb.
  • De’Longhi jest minimalnie szerszy, ale płytszy i nieco niższy, co sprawia, że wizualnie zajmuje trochę mniej przestrzeni.

Różnicę czuć też w wadze. Philips waży ok. 9,3 kg, natomiast Eletta Explore ok. 11,2 kg, co przekłada się na wrażenie bardziej masywnej konstrukcji w przypadku De’Longhi.

Systemy mleczne – porównanie LatteGo Pro i LatteCrema Hot & Cool

W przypadku obu ekspresów system mleczny jest jednym z najważniejszych elementów i to właśnie tutaj widać największe różnice w podejściu producentów. Zarówno Philips, jak i De’Longhi oferują rozwiązania pozwalające przygotować kawy mleczne jednym przyciskiem, ale realizują ten cel w odmienny sposób.

Philips LatteGo Pro stawia przede wszystkim na prostotę i wygodę użytkowania. System jest całkowicie bezrurkowy i składa się tylko z dwóch elementów, które łączy się ze sobą i wpina bezpośrednio do ekspresu. W zestawie znajdują się dwie karafki oznaczone jako Hot i Cold, co pozwala spieniać mleko zarówno na gorąco, jak i na zimno.

Brak wężyków sprawia, że mleko nie zalega w trudno dostępnych miejscach, a czyszczenie po przygotowaniu kawy jest szybkie i nieskomplikowane. W praktyce sprowadza się do opłukania pojemnika pod bieżącą wodą lub umycia go w zmywarce. To rozwiązanie wygodne w codziennym użytkowaniu, szczególnie gdy ekspres jest używany często i przez kilka osób.

Warto jednak zaznaczyć kilka ograniczeń. Karafka na mleko w systemie LatteGo Pro jest dość mała. Przygotowanie dwóch większych kaw mlecznych zwykle oznacza konieczność jej ponownego napełnienia, co może być odczuwalne przy częstym korzystaniu z cappuccino czy latte.

Drugą kwestią jest automatyczne czyszczenie. Po wyłączeniu ekspresu przyciskiem nie uruchamia się płukanie karafki mlecznej, a jedynie modułu wylewki kawy. Aby wyczyścić system mleczny, trzeba wejść w menu, wybrać czyszczenie karafki i kilkukrotnie potwierdzić proces. Sam cykl zazwyczaj działa poprawnie, ale nie zawsze usuwa wszystkie resztki mleka i bywa po prostu uciążliwy przy codziennym użytkowaniu bo i tak ręcznie trzeba umyć pojemnik i dyszę.

De’Longhi LatteCrema Hot & Cool podchodzi do tematu bardziej klasycznie, ale jednocześnie oferuje większą kontrolę nad efektem końcowym. Także tutaj mamy dwie osobne karafki – jedną do spieniania mleka na gorąco i drugą do zimnej pianki. Kluczową różnicą są pokrętła umieszczone na karafkach, które pozwalają regulować stopień spienienia mleka w trzech poziomach.

Dzięki temu użytkownik może zdecydować, czy chce delikatną, kremową piankę do latte, czy bardziej puszystą do cappuccino. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby, które lubią dopasowywać teksturę mleka do konkretnego napoju, zamiast polegać wyłącznie na automatycznych ustawieniach. Takiej regulacji w systemie Philips LatteGo Pro po prostu nie ma.

Minusy systemów mlecznych LatteGo Pro i LatteCrema Hot & Cool:

  • W rozwiązaniu Philipsa (LatteGo Pro) nie podoba mi się to, że dysza wylotowa mleka jest szeroka i nie ma możliwości jej regulacji. Trzeba uważać przy robieniu kawy, by mleko lub kawa nie znalazły się przypadkiem poza szklanką.
  • Z kolei w rozwiązaniu De’Longhi (LatteCrema) wieczka pojemników na mleko są jedynie luźno nakładane. Przenosząc pojemniki musimy o tym pamiętać, by przypadkiem ich nie rozdzielić i upuścić.

Co znajdziemy w opakowaniu?

Zawartość opakowania także dobrze oddaje charakter obu ekspresów. Philips dorzuca zestaw podstawowy: filtr wody AquaClean, pasek do testu twardości wody i miarkę do kawy mielonej. De’Longhi oprócz filtrów i środków czyszczących dołącza również tackę na kostki lodu oraz w wybranych modelach także kubek termiczny, co nawiązuje do funkcji kaw mrożonych i trybu “to-go”. Ja akurat w tym modelu kubka nie dostałem. Już na poziomie parametrów technicznych widać, że oba urządzenia są bardzo wyrównane. Zbiornik na wodę w Philipsie ma 1,9 l, w De’Longhi 1,8 l. Pojemniki na ziarna mieszczą odpowiednio ok. 275 g i 300 g kawy. Oba ekspresy korzystają z młynków stożkowych z szeroką regulacją stopnia mielenia. Philips ma 12 poziomów regulacji i ceramiczny młynek stożkowy, a De’Longhi 13 poziomów oraz stalowy młynek stożkowy.

Testy kaw na cały dzień

Przez kilka kolejnych tygodni przygotowywałem na obu ekspresach kawy na każdą porę dnia – od porannego espresso, przez cappuccino, aż po napoje mrożone. Taki tryb użytkowania szybko pokazuje różnice, których nie widać podczas krótkich testów.

Obaj producenci deklarują cichą pracę swoich urządzeń. Postanowiłem to sprawdzić przy pomocy miernika dźwięku, a nie tylko na podstawie subiektywnych odczuć. W praktyce różnice są wyraźne. O ile w Philipsie mechanika wewnętrzna faktycznie pracuje dość cicho, o tyle pompa generuje wyraźny hałas i silne wibracje. Wbrew marketingowym zapowiedziom, technologia SilentBrew nie sprawia, że ekspres jest rzeczywiście cichy w codziennym użytkowaniu. Przy parzeniu kawy potrafi głośno buczeć i wprawiać obudowę w rezonans. W otwartej kuchni może to być po prostu irytujące, szczególnie rano lub późnym wieczorem.

De’Longhi wypada tu wyraźnie lepiej. Choć same młynki w obu ekspresach pracują z bardzo zbliżoną głośnością (różnice rzędu 1-3 dB), to kultura pracy pompy w Eletta Explore stoi na znacznie wyższym poziomie. Całość działa stabilniej i ciszej.

Zauważyłem też istotną różnicę w czasie nagrzewania. Philips potrzebuje średnio 20-25 sekund, aby być gotowym do pracy. De’Longhi uruchamia się po kilku sekundach. Przy codziennym użytkowaniu jest to różnica wyraźnie odczuwalna.

Jeśli chodzi o obsługę i wybór napojów, oba ekspresy wypadają bardzo dobrze, choć podchodzą do tematu inaczej. Philips 8000 LatteGo Pro korzysta z dużego, kolorowego ekranu dotykowego i oferuje aż 55 gotowych przepisów, w tym kawy gorące, mrożone i cold brew. Umożliwia zapisanie 8 profili użytkowników oraz szeroką personalizację – regulację intensywności kawy, objętości napoju, ilości mleka i temperatury (3 poziomy). Wszystko odbywa się za pomocą prostych, czytelnych suwaków.

De’Longhi Eletta Explore już na ekranie startowym dzieli napoje na gorące i zimne, co ułatwia nawigację. Liczba dostępnych receptur jest równie duża, a ekspres oferuje mniejszą liczbę profili użytkownika (4), za to większą swobodę personalizacji przy każdym parzeniu. Można regulować intensywność aromatu, objętość napoju oraz temperaturę, co szczególnie docenią osoby lubiące dopasowywać kawę do konkretnych ziaren. W praktyce cztery profile w zupełności wystarczają do użytku domowego.

Smak espresso – subtelne różnice, różny charakter

Do porównania użyłem tych samych ziaren – 100% Arabika, średnio palona. Philips Café Aromis 8000, dzięki technologii BrewExtract, przygotowuje espresso aromatyczne i z ładną cremą, ale o raczej łagodnym profilu. Przy domyślnych ustawieniach kawa jest delikatniejsza, choć po zwiększeniu intensywności zyskuje wyraźniej zarysowany charakter.

Wsparciem jest Barista Assistant dostępny w aplikacji HomeID, który sugeruje korekty ustawień w zależności od użytych ziaren. To rozwiązanie szczególnie pomocne dla mniej doświadczonych użytkowników.

De’Longhi Eletta Explore od pierwszej filiżanki serwuje espresso bardziej intensywne i esencjonalne. Tryb Doppio+ wykorzystuje większą dozę kawy, sięgającą nawet 16 g, czyli wykraczającą poza zakres dostępny w Philipsie, co przekłada się na wyraźniejszy smak i gęstą, trwałą cremę. Espresso jest mocne i syropowe, bez konieczności długiego szukania optymalnych ustawień. Różnice nie są duże, ale przy klasycznym, wyrazistym espresso Eletta minimalnie wysuwa się na prowadzenie.

Kawy mleczne – wygoda kontra kontrola

Przy kawach mlecznych oba ekspresy prezentują odmienne podejście. Philips LatteGo Pro działa w pełni automatycznie. System nie oferuje regulacji gęstości pianki, ale pozwala zmieniać ilość mleka w napoju. Pianka jest kremowa i puszysta, dobrze dopasowana do latte i cappuccino. To rozwiązanie nastawione na prostotę i powtarzalność efektów.

De’Longhi LatteCrema Hot & Cool daje użytkownikowi większą kontrolę. Pokrętła w karafkach umożliwiają regulację stopnia spienienia mleka, co pozwala dopasować teksturę pianki do konkretnego napoju. Ta różnica będzie istotna dla osób, które lubią mieć większy wpływ na końcowy efekt.

Kawy mrożone i zimna pianka

Oba ekspresy dobrze radzą sobie z kawami na zimno i oferują dedykowane karafki do spieniania zimnego mleka. Philips przygotowuje m.in. iced coffee i cold brew, wykorzystując wolniejsze parzenie i zimną piankę. Efekt jest łagodny, orzeźwiający i dobrze zbalansowany, szczególnie po dodaniu lodu.

De’Longhi stosuje dedykowany tryb parzenia w niższej temperaturze, co pozwala uzyskać bardziej stabilną i gęstą zimną piankę. W obu przypadkach jakość napojów stoi na wysokim poziomie, choć De’Longhi oferuje nieco większą powtarzalność i kontrolę przy kawach mrożonych.

Czyszczenie i konserwacja

Oba ekspresy są zaprojektowane tak, aby codzienna konserwacja nie zniechęcała do kaw mlecznych.

Philips LatteGo 8000 stawia na prostotę. System mleczny jest bezrurkowy i składa się z niewielu elementów, dzięki czemu codzienne czyszczenie sprowadza się do opłukania karafki lub umycia jej w zmywarce. Wyjmowana jednostka zaparzająca jest łatwo dostępna i wymaga jedynie okresowego płukania pod bieżącą wodą.

De’Longhi Eletta Explore korzysta z bardziej rozbudowanego systemu LatteCrema, ale oferuje automatyczne płukanie układu mlecznego po przygotowaniu kawy. Okresowo karafkę warto rozłożyć i dokładniej umyć, jednak wszystkie elementy są zmywarkoodporne. W praktyce czyszczenie zajmuje nieco więcej czasu niż w Philipsie.

W obu ekspresach znajdziemy wyjmowane bloki zaparzające, automatyczne płukanie obiegu kawy oraz czytelne komunikaty konserwacyjne. Philips stosuje filtr AquaClean ograniczający konieczność odkamieniania, natomiast De’Longhi tańsze filtry węglowe wymagające częstszej wymiany. Choć oba ekspresy nie generują wysokich kosztów utrzymania, De’Longhi wypada nieco korzystniej pod względem eksploatacji – nie wymaga bowiem smaru do bloku zaparzającego ani tabletek odtłuszczających.

Największe plusy i minusy

Skala ocen: 1-5 | Maksymalnie: 45 pkt

ObszarPhilips 8000
LatteGo Pro
De’Longhi
Eletta Explore
Jakość espresso4.5/54.5/5
Kawy mleczne4/54.5/5
Kontrola spieniania mleka3/55/5
Kultura pracy i cisza3/54/5
Czas nagrzewania3/55/5
Czyszczenie i konserwacja3.5/54/5
Ergonomia i detale użytkowe3.5/54.5/5
Aplikacja mobilna2/52/5
Relacja ceny do możliwości3/54.5/5
Suma punktów29.5 / 4537.5 / 45

Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis – w skrócie

Największe zalety

  • bardzo intuicyjny interfejs i wysoki poziom automatyzacji
  • prosty, bezrurkowy system mleczny
  • w miarę szybkie i łatwe czyszczenie
  • duży wybór napojów, w tym kawy mrożone
  • nowoczesny wygląd i czytelny ekran

Największe wady

  • głośna praca pompy i wyraźne wibracje
  • brak regulacji gęstości pianki mlecznej
  • szeroka, nieruchoma dysza mleka
  • problemy z wilgocią w komorze na kawę mieloną
  • wysoka cena względem oferowanych możliwości

De’Longhi Eletta Explore – w skrócie

Największe zalety

  • bardzo dobra kultura pracy i cichsza pompa
  • szybkie nagrzewanie
  • pełna kontrola nad spienianiem mleka
  • lepsza ergonomia tacki i obsługi kaw “na wynos”
  • korzystniejsza cena w stosunku do funkcji

Największe wady

  • system mleczny nieco bardziej czasochłonny w czyszczeniu
  • mniejsza liczba profili użytkownika
  • aplikacja mobilna o ograniczonej użyteczności
  • głośniejszy mechanizm ekspresu

Podsumowanie – który ekspres wybrać do 4000 zł?

Oba ekspresy oferują wysoki poziom i bardzo dobrą jakość kawy, ale są skierowane do nieco innego użytkownika.

  • Philips 8000 LatteGo Pro to propozycja dla osób ceniących maksymalną automatyzację, prostotę obsługi i szybkie czyszczenie, kosztem kontroli i kultury pracy.
  • De’Longhi Eletta Explore lepiej wypada pod względem ergonomii, ciszy i kontroli nad kawami mlecznymi, a przy tym jest wyraźnie tańszy.

Przy podobnym poziomie funkcjonalnym i różnicy cenowej sięgającej około 1100 zł, De’Longhi Eletta Explore oferuje korzystniejszą relację ceny do możliwości i to on wygrywa to porównanie.

Pasjonat technologii, dobrego jedzenia i jazdy na rowerze. Przez wiele lat jako wydawca tworzyłem wspólną stronę o ciekawostkach i technologii w największych dziennikach drukowanych w Polsce. Lubię wiedzieć, jak coś działa i opowiadać o tym innym.
Przejdź do
Click outside to hide the comparison bar
Compare